Jan Dąbrowski

 

  Jan Dąbrowski
Dawny dom sióstr Nazaretanek w Nowogródku, obecnie muzeum
 

Olsztyńscy Brasławianie

Działalność, reportaże z podróży, wspomnienia.

Jan Dąbrowski

» Pielgrzymka na "Kresy Kresów"

» Wołyń, Lwów - podróż do krainy dzieciństwa.

» Pielgrzymka na Wschód: przez Wilno do Katynia.

Nazaretanki z Nowogródka

Pożegnaliśmy Katyń wczesnym popołudniem 14 lipca i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Jeszcze tego samego dnia udało nam się dotrzeć do innego miejsca kaźni - białoruskiego Chatynia. Jest to otwarte muzeum martyrologii na miejscu, gdzie Niemcy spalili wieś o tej samej nazwie razem z jej mieszkańcami po spędzeniu ich do stodoły. Z pożogi ocalał tylko kowal. Majestatyczny pomnik przedstawiający go z martwym synem na rękach przyciąga uwagę przybyłych  swoją surową ekspresją . W głębi, na rozległym terenie inskrypcje na tablicach i pomnikach informują o skali ludobójstwa - niemieccy faszyści zniszczyli na terenie obecnej Białorusi 433 wsie, z których 186 spotkał taki sam los jak tę wieś - odzwierciedlenie hitlerowskiego barbarzyństwa w kraju , w którym zginęło ponad 2,5mln ludzi. Oglądamy obeliski z zawieszonymi u szczytu dzwonami i tablicami z nazwiskami mieszkańców poszczególnych domostw Chatynia, odwiedzamy kwatery, z których każda uosabia zniszczoną białoruską wieś, dłużej zatrzymujemy się przy głównej płycie, gdzie płonie znicz z "wiecznym ogniem" . Ten ogień i powtarzające się dźwięki dzwonów nie pozwalają zapomnieć...

Chatyń jest symbolem męczeństwa mieszkańców całej Białorusi, także polskiej ludności zamieszkującej jej zachodnie rubieże - nasze dawne kresy wschodnie. Smutne jest to, że symbol ten wykorzystywali w latach siedemdziesiątych sowieccy i prosowieccy specjaliści od fałszowania historii - był Chatyń - twierdzili oni - nie było Katynia.
Wieczorem docieramy do Baranowicz, do Ośrodka Werbistów; czeka tu na nas kolacja i nocleg. Młody brat Paweł opowiada nam o podejmowanych próbach prowadzenia zajęć edukacyjnych z miejscowymi dziećmi i młodzieżą, jak to czyni jego Zgromadzenie wszędzie na świecie. Założony w XIX wieku w Holandii Zakon Werbistów wywodzący swoją nazwę od łacińskiego: Societas Verbi Divini - Towarzystwo Słowa Bożego stawia sobie za cel pracę misyjną i prowadzenie szkół katolickich. Niestety, na powstanie sprzyjających ku temu warunków werbiści z Baranowicz muszą jeszcze poczekać.

  Jan Dąbrowski
Pomnik ocalałego kowala w Chatyniu
 

Następnego dnia wybieramy się do miasta bliskiego sercu wielu kresowian, związanego z dzieciństwem i młodością naszego największego wieszcza - Adama Mickiewicza. Dzieje się tak za sprawą dwóch  sióstr Nazaretanek z Olecka - Anety i Celiny, wszak podróż do tego miejsca nie była przewidziana w oficjalnym programie pielgrzymki.
Dwudziestokilkutysięczny Nowogródek sprawia wrażenie sennego i raczej ubogiego miasta; na zboczach rozległego wzgórza ciągną się ulice skromnych drewnianych domostw. Miał on jednakże świetną przeszłość, już w XI wieku był stolicą udzielnego ruskiego księstwa. Legenda głosi, że na wzgórzu zamkowym został pochowany na złotym tronie władca Litwy Mendog - książę, a od roku 1253, po odebraniu tytułu z rąk papieża Innocentego IV - król. Wcześniej, w 1251 roku przyjął  chrzest. W obliczu wojny między Zakonem Krzyżackim, a Żmudzią stanął on przed trudnym wyborem, czy trwać przy nowej dla niego religii, czy stanąć po stronie tych, których chrześcijańscy rycerze zabijali podczas krucjaty przeciwko nadbałtyckim poganom. Ostatecznie w 1260 roku porzucił chrześcijaństwo i poparł Żmudzinów, którzy pokonali Krzyżaków nad jeziorem Durba. Został zabity przez spiskowców w roku 1263.

Do miasta przyjeżdżali senatorowie, obradował tutaj Sobór Nowogródzki, a od 1581 roku stało się ono siedzibą Trybunału Wielkiego Księstwa Litewskiego. Niemieckie prawa miejskie Nowogródek uzyskał w roku 1444 dzięki staraniom Władysława Jagiełły, który poślubił tutaj w 1422 roku piękną Sońkę - księżniczkę Zofię Holszańską. Ślubu znakomitej parze udzielił Biskup Wileński Maciej. Fara, do której przyjechaliśmy, zbudowana została w latach 1719 - 1723 na miejscu drewnianego kościoła Witolda. Jaszcze wcześniej, za czasów pogańskich, stała tu świątynia Perkuna, najważniejszego bóstwa Litwinów, Prusów i pozostałych Bałtów. W kościele farnym znajduje się słynny łaskami obraz Matki Boskiej Nowogródzkiej; jedną z nich było uzdrowienie w wieku niemowlęcym Adama Mickiewicza, którego życie zrozpaczona matka zawierzyła Nowogródzkiej Pani. Wieszcz podziękował jej za to w słynnej Inwokacji. Urodzony w 1798 roku w pobliskim Zaosiu i ochrzczony w Farze 12 lutego 1799 roku poeta podziękowaniem tym i całą wielką twórczością rozsławił Nowogródek. Wdzięczni mieszkańcy usypali mu kopiec, pod który kamień węgielny położył i pierwsza grudę ziemi rzucił sam prezydent Polski Stanisław Wojciechowski, zaś akt erekcyjny odczytał biskup Zygmunt Łoziński. Działo się to Roku Pańskiego 1924.

Na tle tej wspaniałej przeszłości współczesny Nowogródek wydaje się stać na uboczu ważnych wydarzeń dzisiejszego, pędzącego gdzieś świata, jednakże na mapie miejsc ważnych dla historii i - co ważniejsze - dla przyszłości Kościoła i wiary katolickiej jaśnieje on niezwykle silnym światłem. Stało się tak za sprawą dwunastu cichych i skromnych, ale niezłomnych w wierze sióstr Nazaretanek.

Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu założyła w 1875 roku w Rzymie Franciszka Siedliska urodzona 12 listopada 1842 roku w Rawie Mazowieckiej. Dewiza tego zgromadzenia zawiera się w słowach Fiat Voluntas Tua - Bądź Wola Twoja. Pierwsze dwie siostry Nazaretanki pojawiły się w Nowogródku 4 września 1929 roku, dzięki staraniom biskupa Zygmunta Łozińskiego, który pragnął moralnego odnowienia Ziemi Nowogródzkiej. Siostry zrosły się z życiem miasta angażując się w nauczanie, pracę w szpitalu, opiekę nad ubogimi i w organizowanie życia religijnego. W okresie wojny, gdy było ich tutaj dwanaście, ich wsparcie moralne i materialne udzielane rodzinom cierpiącym po utracie bliskich, narażonym na represje przynosiło wielu ludziom ulgę. Po wejściu Rosjan 17 września 1939, już w pierwszej połowie 1940 roku rozpoczęły się wywózki na Syberię, które dotknęły głównie ludność polską.

Prawdziwy kataklizm w dziejach miasta nastąpił po wkroczeniu Niemców 6 lipca 1941 roku. W 1942 roku rozstrzelani zostali Żydzi spędzeni do getta, a zaraz potem nastąpiły aresztowania ludności polskiej, a w ich następstwie zbiorowa egzekucja sześćdziesięciu osób, w tym dwóch księży. 18 lipca 1943 roku miało miejsce następne aresztowanie 120 ludzi, którzy mieli być rozstrzelani. Wówczas siostry podjęły decyzję ofiarowania swojego życia w zamian za życie uwięzionych. Ich życzenie wypowiedziała w obecności kapelana Fary  księdza Aleksandra Zienkiewicza siostra przełożona - S.M. Stella: "Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niechaj raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny - modlimy się nawet o to."

  Jan Dąbrowski
Męczenniczki. Obraz Adama Styki
 

31 lipca wieczorem 11 z nich poszło do komisariatu na ulicy Słonimskiej; ktoś za nimi wołał: "Na Boga, nie idźcie tam" ( w Domu Sióstr pozostała jedynie Maria Małgorzata). 1 sierpnia w niedzielę wyprowadzono je o wpół do czwartej rano i w dwóch samochodach wywieziono traktem Nowojeliańskim 5 km za miasto, za leśniczówkę "Batorówka". W brzozowo-sosnowym lesie przygotowany był dół - tam je rozstrzelano: siostrę przełożoną Stellę i dziesięć jej towarzyszek - Imeldę, Rajmundę, Danielę, Kanutę, Sergię, Gwidonę, Felicytę, Heliodorę, Kanizję i Boromeę. Razem z nimi znalazł się w tej mogile chłopiec, który ją wykopał. Zabito świadka.
Siostra Maria Małgorzata (Ludwika Banaś, 1896-1966) wkrótce grób odnalazła i została do śmierci jego strażniczką. 19 marca 1945 roku dokonano ekshumacji i zwłoki sióstr pochowano w grobie przy Farze, a 27 września 1991 roku szczątki Męczenniczek przeniesiono do skromnego grobowca w kaplicy Matki Bożej Nowogródzkiej, która roztoczyła pieczę nad nimi.

18 września 1991 roku Warszawska Kuria Metropolitalna rozpoczęła proces kanonizacyjny Sióstr, a 5 marca 2000 roku zostały one beatyfikowane przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Proces beatyfikacyjny Marii Małgorzaty rozpoczął się 19 lutego 2003 roku. Pełniące posługę misyjną w Nowogródku siostry Nazaretanki przyjęły nas bardzo serdecznie. Z przejęciem wysłuchaliśmy opowieści Siostry Przełożonej o tragicznych wydarzeniach z czasów wojny. Po mszy odprawionej przez naszych księży w kaplicy Pani Nowogródzkiej zwiedziliśmy miasto, weszliśmy na wzgórze, gdzie zachowały się ruiny wieży Bramnej i Kościelnej - pozostałości po zamku z XIV wieku, wspięliśmy się także na kopiec usypany na cześć wieszcza. W Domu Sióstr obejrzeliśmy poświęconą im izbę pamięci, a w niej skromne pamiątki - różańce, krzyżyki, modlitewniki..., zajrzeliśmy do księgi, w której siostry wpisywały swoje przemyślenia wspierając się wzajemnie w służbie dla Chrystusa i dla bliźnich. Najwięcej czasu spędziliśmy na miejscu kaźni. Na mogile jest prosty krzyż i obramowane kamieniami tablice informujące po polsku i białorusku o rozstrzelaniu Nazaretanek.

To skromne, ciche miejsce wzbudza niezwykłe uczucia i przywołuje pytania:
Dlaczego faszyści rozstrzelali te niewinne, ofiarne w swojej posłudze dla bliźnich zakonnice? Odpowiedź jest prosta - bali się ich siły duchowej niosącej ludziom pokrzepienie i nadzieję, przede wszystkim nadzieję na przetrwanie.

Czy  ofiara  była daremna?   Odpowiedź uzyskaliśmy podczas pobytu w Domu Zakonnic - gdzie zastaliśmy roześmiane, goszczone obiadem dzieci - ten dom tętni życiem. Nabraliśmy pewności, że Ziemia Nowogródzka, poddana w okresie komunizmu silnej ateizacji, odrodzi się religijnie.
I temu zapewne miała służyć ta zdumiewająca swoim wymiarem ofiara życia złożona przez 11 sióstr Nazaretanek.

  

 

do góry ^

 

 

2010 © Jan Dąbrowski
Wszelkie prawa do prezentowanych treści zastrzeżone.