Jan Dąbrowski
![]() |
|
| Jan Dąbrowski (po lewej) ze strażnikiem ruin Niniwy | |
Wspomnienia z Iraku i Algierii, wiersze

Część pierwsza. ZŁOTE LATA IRAKU.
» Rozdział pierwszy. Modlitwa w meczecie. Spotkanie z Jonaszem.
Do pracy na uniwersytecie w Mosulu jechałem, a właściwie leciałem z duszą na ramieniu. Poprzednio pracowałem w Zespole Szkół Zawodowych w Ostródzie i nie miałem pewności, czy poradzę sobie na wyższej uczelni. Miałem już, co prawda, napisany częściowo doktorat na temat zastosowania światła laserowego w nauczaniu optyki, ale mimo wszystko nie byłem pewny swego.
W Bagdadzie przenocowałem w hotelu, aby następnego dnia rano wsiąść do samolotu lecącego do Mosulu. Jadąc rano taksówką na lotnisko zwracałem uwagę głównie na palmy i złocisto niebieskie meczety, które oglądałem po raz pierwszy w życiu.
Po nadaniu bagaży miałem pół godziny do odlotu.
Obok mnie usiadł na ławce szczupły, niewysoki Arab o pociągłej twarzy, w okularach. Nie minęła chwila, gdy zaczęliśmy rozmawiać. Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że Mohammad Maqusi - tak się przedstawił - pracuje na wydziale elektroniki uczelni, która była celem mojej podróży. Z pochodzenia był Palestyńczykiem. Kontynuowaliśmy naszą rozmowę w samolocie. Zwierzyłem się z obaw, jakie mnie trapiły.
- Tak samo było ze świętym Jonaszem - zaśmiał się Mohammad.
- Nie rozumiem, co masz na myśli.
- Wyjaśnię ci to na miejscu, w Mosulu.
Meczet
Świątynia Prostoty
znajdziesz w niej
finezję arabesek
zamiast galerii tych,
co odeszli mniej
lub bardziej święci;
znajdziesz kierunek
do miejsca objawień
i wodę źródlaną,
abyś był czysty
sam na sam z Panem.
Przed niewielkim dworcem lotniczym czekał sznur taksówek. Były to niemal wyłącznie stare i bardzo masywne amerykańskie Buicki (był to rok 1975) pomalowane na żółto i brązowo. W Mosulu zatrzymałem się w hotelu w centrum miasta. Na początku nie zrobiło ono na mnie wielkiego wrażenia, gdyż nie było tam wysokiej, reprezentacyjnej zabudowy. Rozpakowałem bagaże, powiesiłem ubrania w szafie i wykąpałem się. Po godzinie zjawił się Mohammad. Przed hotelem czekał niewielki samochód - Renault 4. Za kierownicą siedział student Yusif, również Patestyńczyk. Przejechaliśmy na drugą stronę rzeki Tygrys. Po obu jej stronach widać było rozciągnięte wzdłuż brzegów ogrody warzywne, a dalej, i nieco wyżej, eukaliptusy i palmy daktylowe. Woda w rzece była brunatna z powodu obecnych w niej cząstek mułu. Oddaliliśmy się nieco od rzeki i znaleźliśmy się na terenie starożytnej Niniwy.
Jechaliśmy drogą, wzdłuż której zabudowa była bardzo nieregularna; na ogół były to duże, piętrowe wille z płaskim tarasem na dachu, zawsze otoczone wraz z przyległym ogrodem wysokim murem, często nie otynkowane.
Dotarliśmy na wzgórze Nebi Yunis, gdzie wznosił się kompleks kremowo - szarych budynków meczetu, nad którymi górował bardzo wysoki, okrągły w przekroju minaret.
Na dziedzińcu przed meczetem ujrzeliśmy tłum mężczyzn, którzy opuszczali świątynię po południowych modłach piątkowych. Było też kilka kobiet okutanych w czarne abaje.
Miałem duże obawy, czy wejść do islamskiej świątyni, ale Mohammad przynaglił mnie cicho lecz zdecydowanie:
- Chodź, chodź nikt nie zwróci na ciebie uwagi. Jesteś podobny do Araba.
Cóż było robić? Podążyłem za swoimi towarzyszami...
więcej »
» Rozdział drugi. Zanim powstał Islam.
» Rozdział trzeci. Surowe obyczaje islamu.
» Rozdział piąty. Palestyńczycy w Iraku. Szukanie miejsca na Ziemi.
» Rozdział szósty. Skok do Bagdadu.
Część druga. MUZUŁMAŃSKIE ŚWIĘTA.
» Rozdział drugi. Święto Ofiar - Id Al-Adha.
Część trzecia. TRAGEDIA NARODU IRACKIEGO.
Część czwarta. PROROK MOHAMMAD I JEGO PRZESŁANIE. DŻIHAD.
Część piąta. TĘSKNOTY DALEKIE I BLISKIE.
