Jan Dąbrowski

 

Wspomnienia z Iraku i Algierii, wiersze

Część pierwsza. ZŁOTE LATA IRAKU.

» Rozdział pierwszy. Modlitwa w meczecie. Spotkanie z Jonaszem.

» Rozdział drugi. Zanim powstał islam.

» Rozdział trzeci. Surowe obyczaje islamu.

» Rozdział czwarty. Kurdowie.

» Rozdział piąty. Palestyńczycy w Iraku. Szukanie miejsca na Ziemi.

» Rozdział szósty. Skok do Bagdadu.

 

Część druga. MUZUŁMAŃSKIE ŚWIĘTA.

» Rozdział pierwszy. Ramadan.

» Rozdział drugi. Święto Ofiar - Id Al-Adha.

 

Część trzecia. TRAGEDIA NARODU IRACKIEGO.

Część czwarta. PROROK MOHAMMAD I JEGO PRZESŁANIE. DŻIHAD.

Część piąta. TĘSKNOTY DALEKIE I BLISKIE.

Meczet proroka Jonasza w Mosulu
(Irak, dawna Niniwa)

Świątynia Prostoty - znajdziesz w niej
Finezję arabesek zamiast galerii tych,
Co odeszli mniej lub bardziej święci,
Znajdziesz kierunek do miejsca objawień
I wodę źródlaną, abyś był czysty sam na sam z Panem.

Pochyleni nad grobowcem Jonasza z rozpaczą w sercu pytamy:

Czy warto było z takim trudem
Podążać do tego miasta pełnego pychy i okrucieństwa,
Miasta ciągłej zabawy, hałasu i zgiełku,
Miasta okrutnego boga Nergala
I króla, co świat przemierzył - potężnego Assurbanipala,
Miasta znienawidzonego przez wszystkie ludy?
Czy warto było ich nauczać - mieszkańców Miasta Miast?
Podobno ich ocaliłeś na krótko, na chwilę,
Zanim przybyli tamci z Babilonu po swojego boga Marduka
Krzycząc: "Biada tobie Niniwo,
Kamień na kamieniu po tobie nie zostanie."
Nie uchroniłeś przed ciosami nienawiści
Warszawy, Hiroszimy i Nowego Jorku
Nie powstrzymałeś bomb, które spadły na Betlejem i Bagdad.
Teraz prochy Twe spoczywają w meczecie
I spoglądają na odwieczna rzekę Tygrys.
Wygrałeś Nauczycielu?
Przegrałeś Nauczycielu?
Osądź sam.

   
 

Słowo

W grocie nad Mekką
spadło na Proroka,
poszło do ludu,
lud słuchał.
Rozmnożyło się słowo
w czterech stronach świata,
oplotło Ziemię.
Dziś powraca w modlitwie
tam, skąd wyszło.
Ciągną za nim pielgrzymi
przez pustynię i step,
śpieszą lądem, wodą i górną przestrzenią
go źródła.

 

Palestyńczycy

W ciągłym rozdarciu:
czy walczyć, czy budować,
czy walczyć, czy studiować
żyjecie...
         Przyszli na ziemię Kanaanu
         ci wieczni tułacze - uchodźcy z miasta Ur,
         podeptali Baala - boga waszych przodków,
         boga burzy i deszczu, stworzyciela istot żywych;
         przynieśli swojego Boga Jedynego.
         Potem przyszli po raz drugi z Egiptu
         i zbudowali Wielkie Świątynie.
         Nękani przez władców Rzymu rozproszyli się po świecie -
         ci wieczni tułacze.
         Ci spośród nich, którzy wyrwali się z ramion śmierci w Europie
         przyszli po raz trzeci pytając was:
         "Czyja to Ziemia - Palestyna?"
Wy trwacie...
W imię swojego Boga Jedynego
na śmierć idziecie.
Pozostać, emigrować,
trwać biernie, atakować -
nie wiecie.
         Jak długo jeszcze?

   
 

Oddanie

Przyniosę memu Panu czystej wody dzban,
umyję memu Panu stopy.
Gdy Pan mój spojrzy na mnie,
będę szczęśliwa.

 
 

Czador

Jestem, ale mnie nie ma,
mówię, nie słyszą mnie,
patrzę na tych, co są - na mężczyzn.

 

Jałmużna

Daj starcowi jałmużnę
i nakarm go dobrocią swą;
ty także będziesz starcem.

   
 

Czerwone maki Hatry

Ten tłum bogów i bożków:
potężny Nergal - pan wielkich przestrzeni
sfery poziemne mający w swej pieczy
i Szamasz z Babilonu w słonecznej koronie
i cała plejada tych z Olimpu -
Apollo, Posejdon, Eros, Hermes i inni,
do tego trzy piękności arabskie -
Al. - Lat, Uza i ta trzecia - Manat,
ten tłum witający karawany z zachodu i wschodu,
słuchający modlitw wędrowców z północy i południa
stoi teraz martwy i okaleczony ciosami czasu i zapomnienia
i tylko maki oddają mu pogańską cześć swą czerwienią.
Tęsknoty dalekie - Algeria

 
 

Opowieść nieprawdziwa z przeszłości miasta Tlemsen

Nocą nadeszli i stoją na wzgórzu.
Czekają, by o świcie zburzyć świątynie, ściąć drzewa,
zabić chłopców i mężczyzn i zgwałcić kobiety.
Gdy słońce wzeszło, zobaczyli dolinę i morze w oddali;
osiągnęli cel większy, wrócili na step.

 

Piękno rzymskiej Tipazy

Oczu ich nie rozjaśni ścielący się u stóp góry szmaragd zatoki,
nozdrzy ich nie nasyci słodka woń kwiatu pomarańczy,
uszu ich nie ukoi szum morza...
Oni pragną lepkiej czerwieni i duszącego zapachu twojej krwi.
Musisz umrzeć gladiatorze.

   
 

Przybysze z Dalekich Stron

Obiad w restauracji ERIDU na olsztyńskiej starówce

Lista królów: "Gdy królestwo zostało spuszczone z niebios, królestwo było w Eridu."

Eridu - matka miast sumeryjskich,
A może wszystkich miast świata,
Miasto nad słodką laguną
Chłonącą wody dwóch potężnych rzek
Zwanych Tygrysem oraz Eufratem,
Chronione przez dobrego boga Enki
Mieszkającego na dnie oceanu
W Abzu - pięknym pałacu.

Kelner o oliwkowej cerze opowiada:
"Dobry bóg Enki przybył do was, do Olsztyna.
Mieszka teraz na dnie waszej rzeki
Sto metrów od mostu Jana,
Na prawo, albo na lewo,
Wierzcie mi...
Odnajdziecie go w smaku potraw - felfel i kebab;
Prawda, jakie wspaniałe?
Patrzcie - wiatr wieje od Łyny;
To bóg Enki parska śmiechem,
Cieszy się razem z wami."

Zasłuchani wybieramy kebab - to dobra potrawa.

 

Podróż w serce Sahary
Dzień pierwszy: Rozmyślania w Oranie

Sahara jest to cel odległy, który osiągniesz w znoju i cierpieniu
W długiej podróży znajdując spełnienie.

Dzień drugi : Tlemsen
Miasto pnące się w górę do stóp płaskowyżu,
Miasto sennych uliczek i gwarnego suku
Spoczywające w cieniu potężnych platanów,
Zraszane wodą swoich górskich kaskad
I kroplami muzyki słodkiej Andaluzji,
Odwiedzane przez świętych i wielkich uczonych,
Łaskawe dla żebraków i obcych przybyszów,
Miasto złotego szlaku karawan z południa,
Miasto morza i gór, stepu i pustyni,
Miasto Abdelkadera,
Miasto prastare.

Dzień trzeci: Noc na stepie
Noc spadła nagle,
W granatowej ciszy......
Słyszysz bicie własnego serca;
Jesteś.

Dzień czwarty: Karawana w Taghit
Gdzieś za górami piasku zniknęła karawana.
Powiódł ją Sidi Mussa, dzielny i wytrwały.
Żeby cię przewodniku złe dżinny z dróg nie zwiodły,
Piasek studni nie ukrył przed twym bystrym wzrokiem..
Wracaj szczęśliwie.

Dzień piąty: Wieczór w Timimun
Ziemia ostygła, mogą spocząć na niej
Udręczeni upałem ludzi i zwierzęta.
Poczekaj chwilę, bo zanim noc spadnie
Wierna kobieta poda ci herbatę.

Dzień szósty: Piątkowe południe w Ghardaii
Labirynt modlitw, smutków i radości
Oplata szczelnie wzgórze, minaret i meczet,
W którym mężczyźni modlą się żarliwie
Z twarzami zwróconymi do Świętego Miasta.

Dzień siódmy: Pożegnanie Sahary w Laguat

Twoją wielką przestrzenią nigdy nie zawładną
Ci, którzy pełni pychy chcą rządzić tym światem,
Przemierzając twe piaski na bezdrożach padną;
Będziesz ich bezlitosnym, mimowolnym katem.
Dobrze, że jesteś...

   

 

do góry ^

 

 

2010 © Jan Dąbrowski
Wszelkie prawa do prezentowanych treści zastrzeżone.